Słońce w sercu

Posted on

Tego ranka jechałem do pracy i widzialem niezwykły, spektakularnie piękny wschód słońca. Najbardziej niezwykłe było w nim to, iż przepiękne odcienie pomarańczowego, czerwonego i żółtego zajmowały więcej niż połowę horyzontu! Nie miałem ze sobą aparatu i spojrzałem tylko na telefon leżący na siedzeniu obok, a i to już niemal kosztowało mnie wypadek, więc myśli o zrobieniu zdjęcia porzuciłem, poza tym i tak żadna fotka nie byłaby w stanie oddać tego piękna nawet w połowie!

 

Nie mogąc zrobić zdjęcia, postanowiłem po prostu rozkoszować się chwilą i podziwiać to cudo (na tyle oczywiście, na ile pozwala bezpieczna jazda autem), i po kilku sekundach przyszła mi do głowy pewna myśl. Myśl dla mnie samego bardzo odkrywcza.

Taki wschód słońca trwa niedługo. Apogeum piękna trwa kilka, najwyżej kilkanaście minut, i możemy pozostać z odczuciem niedosytu… „Chcę jeszcze!” – ale przecież… wschód słońca jest nieustannie widoczny w mnóstwie miejsc na Ziemi! Nie ma takiej chwili, aby miliony ludzi nie mogło go podziwiać!

A kiedy jeszcze dodamy do tego zachody słońca? Nasza planeta jest pełna piękna, i choć z jednej strony piękno to szybko przemija – wchód słońca trwa kilka minut, piękny kwiat usycha a gładka buzia pokrywa się zmarszczkami – nieustannie przecież piękno pojawia się na nowo! Codziennie nowe wschody słońca, wyrastają nowe kwiaty, rodzą się nowi ludzie! Zabawne jest przy tym też to, że większość spektakularnych wschodów i zachodów słońca nie jest przez nikogo widzianych, jako że 3/4 powierzchni naszej planety zajmuje woda gdzie obecność ludzi jest sporadyczna. Dlaczego wszystko właśnie w taki sposób zostało stworzone?

Jest to dla mnie sygnałem, że piękna na tym świecie jest wystarczająco dużo, jest go niemal przesyt… skoro większości go nawet nikt nigdy nie ogląda… Oznacza to, że nie muszę się niczego uporczywie trzymać. Mam coś pięknego? Kiedy pomyślę, iż mogę to komuś dać, i sprawię tym radość, nie muszę się martwić, że już nie będę tego miał. Na wyciągnięcie ręki mam inne piękne rzeczy i nigdy nie będzie ich za mało! Nie wiem dokładnie, ile przez następną godzinę zakwitnie kwiatów na ziemi, ale bez wątpienia wiele milionów!

Uświadomiłem sobie również, że piękno na świecie jest zawsze, choć niekoniecznie muszę je zawsze widzieć. Słońce jest zawsze widoczne, my jednak możemy zamknąć oczy, możemy się po prostu odwrócić albo wejść do zamieszkania i zasłonić okna.

Czasem też.. zdarzą się chmury, jednak bez nich i bez deszczu nie moglibyśmy żyć na Ziemi… poza tym być może szybko znudzilibyśmy się Słońcem.

* * *

W tej chwili dochodzi godzina 11, spoglądam przez okno i niebo zasnute jest chmurami. Kiedyś często podkreślałem, jak kocham Słońce, i jak nie cierpię pochmurnego nieba; przecież jesteśmy fizjologicznie zaprojektowani by je kochać! Jego promienie, wpadające do naszych oczu, sprawiają, iż mózg produkuje serotoninę – neuroprzekaźnik powodujący w nas radość!

Postanawiam dzisiaj więcej nie narzekać na zasnute chmurami niebo. Zamiast narzekać i wysyłać swoimi słowami negatywną energię, pomyślę chwilę o tych wszystkich pięknych zachodach, wschodach słońca które mi było dane oglądać… pomyślę o tym, że kilka kilometrów wyżej chmury się kończą i słońce tam wciąż świeci… pomyślę, że chmury i deszcze są dla nas błogosławieństem – i na koniec uświadomię też sobie, że prawdopodobnie nie doceniałbym piękna słonecznych dni nawet w jednym procencie gdyby wszystkie było słoneczne!

Zawsze mamy dostęp do piękna! Czasami trzeba tylko spojrzeć we właściwym kierunku, a jeśli akurat jest noc i nasze oczy nic nie widzą, możemy zawsze odtworzyć coś pięknego w pamięci!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *